Polesie Wołyńskie * Волинське Полісся
ЛОТ "Пошук" uahistory Vesna
Blog > Komentarze do wpisu
Siostra Jadwiga Alojza Gano (1911-1943) (cz. 1)

http://www.sercanki.zakon.opoka.org.pl/SB.html

SIOSTRA  

JADWIGA   ALOJZA  

GANO   (1910-1943)


Męczenniczka za wiarę

Urodziła się w Moskwie, dnia 10 października 1910 roku, jako córka Ludwika i Jadwigi z domu Rajner.
Polska, katolicka rodzina Ganów, podzieliła los wielu Polaków, zesłanych w syberyjskie łagry. Ojciec jako urzędnik państwowy został zesłany na Syberię. Rodzice Jadwigi i starszy brat Władysław, dotarli do Sludzianki nad Bajkałem. Ojciec podjął pracę na kolei. Był maszynistą pociągów pospiesznych. Matka zajmowała się domem.
Na Syberię już w 1908 roku, na prośbę Ojca Honorata przybyły Siostry Sercanki. W Irkucku, zwanym „perłą Syberii”, prowadziły Zakład Wychowawczy dla Sierot. W gronie wychowanek była Jadwiga Gano. Mieszkała w Internacie i uczęszczała do Gimnazjum. Zdobyła średnie wykształcenie, tzw. „dużą maturę”.
Jadwiga odznaczała się inteligencją i pobożnością. Zdawała sobie sprawę z sytuacji rodziców, którzy zmuszeni byli żyć na Syberii. Mimo sprzeciwu ojca w 1921 roku, wstąpiła w Irkucku do Zgromadzenia. Tam odbywała postulat, pracując w Sierocińcu jako wychowawczyni. W rok później przyjechała z Siostrami do Polski.
W Nowym Mieście, została przyjęta do nowicjatu i otrzymała zakonne imię Alojza. Po rocznej formacji w nowicjacie, dnia 04 lipca 1924 roku, złożyła Profesję zakonną, a w 1928 roku, śluby wieczyste.
Jako młoda profeska, przez 2 lata była wychowawczynią, w Szkole Podstawowej przy ul. Czerniakowskiej, w Warszawie. Wówczas zdobyła Dyplom wychowawczyni, firmowany przez Ministerstwo Pracy i Opieki Społecznej. Przez co uzyskała pełne uprawnienia do pracy pedagogicznej. Kontynuowała ją, jako wychowawczyni w Sierocińcu w Swisłoczy i w Siedlcach.
W 1932 roku, pracowała w księgarni w Łomży, o czym świadczy fragment Jej listu do M. Izabeli Moller. Cytuję: „W sklepie pracy teraz niedużo. Mogę więcej zajmować się ręczną robotą”.
Tegoż roku, odpowiadając na apel holenderskiego Kapucyna O. Cyryla Gondulfa Fermonta i Przełożonej Generalnej Zgromadzenia Matki Elizy Gołębiowskiej, zgłosiła się do pracy misyjnej wśród Unitów na Polesiu, w Diecezji Pińskiej. Przyjęła wschodni obrządek i w 1933 roku, wraz z innymi Siostrami przyjechała do Lubieszowa.
Lubieszów albo Dolsk, stanowił osadę i dobra należące do Książąt Dolskich,  niedaleko granicy Wołynia. Pochodzi z XVII w., tu w Gimnazjum prowadzonym przez Księży Pijarów kształcił się Polski bohater Tadeusz Kościuszko, Na jego cześć nazwano jedną z pobliskich wsi Kościuszkowcami. Od 1756 r., w Lubieszowie istniał klasztor Ojców Kapucynów Prowincji Warszawskiej. Od 1933 roku Ojcowie Kapucyni prowadzili misje wschodniego obrządku. Podczas drugiej wojny świtowej Lubieszów okrył się chwałą męczenników za wiarę katolicką. Stali się oni największą chlubą miasta.
W Lubieszowie Siostra Jadwiga, jako przełożona domu, wykazała wielkie zdolności organizacyjne i niespożytą energię. Rozbudowała dom mieszkalny dla Sióstr i założyła gospodarstwo. Siostry utrzymywały się z pracy na polu i z gospodarstwa. „Siostra Przełożona jest bardzo pracowitą. Krząta się przy garnkach, gotuje obiad”, czytamy w Kronice Domu. 
O poczuciu odpowiedzialności, jako przełożonej domu świadczy fragment Jej listu z 1935 roku. Pisała: „Wiele mi dał Pan, bo to wszystko Jego. Jestem niczym i nic nie posiadam. Jakie to dziwne – nic nie posiadająca i sama błądząca wysłuchuje i musi uczyć lepszych od siebie”.
Siostra Jadwiga przyjęła pod opiekę 15 dziewczynek w wieku od 4-12 lat, był to Sierociniec dla dzieci unickich. Sama pełniła obowiązki kierowniczki. Darzyła Siostry i dzieci matczyną opieką, mimo swego gwałtownego charakteru, którego była świadoma i nad którym starała się nieustannie pracować. „Lecz taką naturę dał mi Pan i to jest naprawdę moja pokuta do śmierci”, pisała w liście, w 1935 roku.
Często za odruchy niecierpliwości przepraszała Siostry. Upokarzała się, a za sprawione przykrości wynagradzała. Cytuję: „Od tamtego pamiętnego dnia modlę się codziennie, by choć modlitwą w części wynagrodzić uczynioną krzywdę. Jeszcze raz proszę o przebaczenie” (List z dn. 09.01.1936 r).
Życie domowej wspólnoty w Lubieszowie obrazuje wyjęty fragment z „Kroniki Domu w Lubieszowie i Uhryniczach”, pisany przez Siostrę Różę Kraciuk. Oto jego treść: „Wszystko na stojąco, tylko rozmyślanie siedząc. Każda modlitwa w języku słowiańskim. Rozmyślanie czytała Siostra Przełożona po polsku. (...)  Po wszystkich modlitwach udajemy się na Mszę św., do klasztoru OO. Kapucynów, odległego od naszego domu o 5 minut drogi. Msza św. wschodniego obrządku, nawet cicha, trwa nie krócej jak godzinę. (...) Wracamy do domu. Zastajemy już posprzątane we wszystkich pokojach. Ta Siostra, która została z dziećmi już zdążyła zrobić wszędzie porządek. (...) Przy stole całkowite milczenie. Siostra Przełożona nam podawała posiłek, chociaż naprawdę była chora i sama nic innego, tylko to samo jadła. Po śniadaniu każda z Sióstr udaje się do pracy. (...) O godzinie 1-wszej dzwonek na obiad. Zaczyna się modlitwa przed posiłkiem, czytanie po polsku naszych Konstytucji i wspólna rekreacja. Wszystko tchnie miłością Bożą. Po rekreacji, ćwiczenia popołudniowe. W Kaplicy naszej nie było żadnego klęcznika. Każda z nas nie wyłączając Siostry Przełożonej miała swój stołeczek”.
Nieco dalej widnieją słowa: „Siostra Przełożona na każdym kroku dawała nam z siebie wzór, ale też wymagała posłuszeństwa, zachowania obserwancji zakonnej. Która z Sióstr wychodziła z domu miała obowiązek przyjść do Siostry Przełożonej i poprosić o Błogosławieństwo”.
(cdn)

S. Teresa Jakoniuk

czwartek, 13 kwietnia 2006, kovaliv

Polecane wpisy

  • Litewscy pielgrzymi odwiedzili Lubieszów

    LITEWSCY PIELGRZYMI ODWIEDZILI LUBIESZÓW PÓŁROCZNA PIELGRZYMKA Dnia 3 czerwca 2006 roku mieszkańcy i parafianie Lubieszowa witali pielgrzymów z Litwy. Ta piesza

  • Krajoznawca Polesia

    http://brama.bereza.by.ru/nomer19-20/artic20.shtml Krajoznawca Polesia Fiodor Stawrowicz Краевед Пол

  • Ewangeliczna współpraca

    http://www.niedziela.pl/artykul.php?id=114164442400001001002 Ewangeliczna współpraca Św. Urszula Ledóchowska i ks. Jan Zieja S. Janina Sabat USJK Wysłuchaj art