Polesie Wołyńskie * Волинське Полісся
ЛОТ "Пошук" uahistory Vesna
RSS
piątek, 09 grudnia 2005
Spłoneli żywcem

http://www.naszawitryna.pl/jedwabne_715.html

SPŁONĘLI   ŻYWCEM

Śledztwo IPN w sprawie brutalnego mordu na Polakach

Co najmniej stu Polaków – dzieci, kobiet i starców, mieszkańców Lubieszowa w dawnym województwie poleskim, zostało w listopadzie 1943 r. spalonych żywcem w starej drewnianej stodole. Mordu dokonali Ukraińcy, prawdopodobnie z oddziałów UPA. Tego samego dnia inny ukraiński oddział wymordował całą polską ludność pobliskiej Rejmontówki. Śledztwo w sprawie obu zbrodni prowadzi poznański Instytut Pamięci Narodowej.
Lubieszów to niewielkie miasteczko położone w dawnym powiecie Kamień Koszyrski na Polesiu. W 1943 r. w tym wielonarodowościowym miasteczku mieszkała blisko stuosobowa grupa Polaków. O tylu mieszkańcach i jednocześnie ofiarach brutalnej zbrodni wiadomo. Jednak prokuratorzy Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu nie ukrywają, iż zamordowanych Polaków mogło być znacznie więcej.
– W Lubieszowie i innych okolicznych miasteczkach chronili się Polacy z pobliskich wiosek, przekonani, że w mieście będą bezpieczni, że znajdą schronienie przed agresją ukraińskich nacjonalistów. Okazało się, że ta nadzieja była złudna – mówi prowadzący śledztwo prokurator Sylwester Napieralski.

Lachy uciekajcie
Do brutalnego mordu na Polakach w Lubieszowie i Rejmontówce doszło pod koniec 1943 r. Sprawcami byli członkowie jednego z działających na terenie Polesia oddziałów szowinistów ukraińskich. Zgromadzone do tej pory w wyniku śledztwa dowody nie pozwalają jednoznacznie ocenić, czy byli to tzw. banderowcy, czy bulbowcy, czy też może zorganizowana grupa okolicznych chłopów. Faktem jest jednak, że wówczas tymi terenami władała niemiecka administracja okupacyjna, a do napadów na Polaków, jakich dopuszczała się ludność ukraińska, dochodziło za zgodą i aprobatą Niemców. Do pełnienia służby w policji ukraińskiej, podległej de facto administracji niemieckiej, zgłaszali się najczęściej ukraińscy szowiniści. Niemcy nie wymagali od kandydatów do tej służby kwalifikacji, ale właściwej postawy politycznej i lojalności. Ukraińska policja uczestniczyła w niemal wszystkich gwałtach i egzekucjach wykonywanych na ludności polskiej. Koniec 1943 r. przyniósł znaczne nasilenie działalności band UPA. Jak piszą historycy, „banderowców” ogarnął szał mordowania, a napadano głównie tam, gdzie spodziewano się zastać bezbronną ludność cywilną i gdzie nie działały bataliony polskiej samoobrony. Miasta i wsie zostały zarzucone ulotkami w rodzaju: „Lachy, uciekajcie stąd, bo was wszystkich wyrżniemy”. Na zwoływanych wiecach i zebraniach uświadamiano mieszkańców co do konieczności wywalczenia „samoistnej” Ukrainy przez wymordowanie wszystkich Polaków.
I tak się właśnie stało 9 listopada 1943 roku w Lubieszowie.
Napastnicy, najprawdopodobniej członkowie bandy UPA, opanowali miasteczko, w którym Polacy stanowili mniejszość narodową.
Pod pretekstem wiecu zwołali wszystkich polskich mieszkańców, co najmniej 100 osób. Zamknięto ich w niedokończonej stodole należącej do Buttmana i Piastkowskiego.
– Stodołę czy też szopę, bo trudno to teraz określić, obłożono snopkami słomy i podpalono. Do osób, które próbowały uciekać, strzelano. Żywcem spalono wszystkich Polaków, z wyjątkiem jednego mężczyzny, któremu udało się zbiec, i małej dziewczynki. Ją, co prawda, sprawcy dogonili, została uderzona, straciła przytomność, ale ocalała. Niestety, nie udało nam się ustalić jej personaliów, nie wiemy, czy jeszcze żyje, jeżeli tak, bardzo chcielibyśmy do niej dotrzeć – wyjaśnia prokurator.
Zebrane dowody, a także opracowanie przygotowane przez Wydział Ekspertyz i Opracowań w Warszawie nie pozwalają na jednoznaczne określenie, z jakiego ugrupowania pochodzili mordercy. Prawdopodobnie zabójstwa dokonała zorganizowana grupa OUN-UPA. Zastanawiać może również sposób przeprowadzenia egzekucji – spalenie ludzi żywcem w stodole. Identyczne zdarzenie miało także miejsce w Jedwabnem, i również tam okupacyjną administrację stanowili Niemcy. Czy to tylko przypadek?
– Odnośnie do Jedwabnego nie chciałbym się wypowiadać, nie ja prowadzę tę sprawę, więc wszystkie porównania czy jakiekolwiek analogie z mojej strony byłyby mocno nie na miejscu. Mogę mówić tylko o postępowaniach, których jestem gospodarzem – tłumaczy prokurator Napieralski.

Rzeź w Rejmontówce
Tymczasem, teg o samego dnia, 9 lipca 1943 r., równie makabrycznego mordu na cywilnej ludności polskiej dokonano w położonej zaledwie 7 kilometrów od Lubieszowa maleńkiej osadzie Rejmontówka. W tej miejscowości, praktycznie w 100 procentach zamieszkanej przez ludność polską, mieszkało ok. 100 osób. Feralnego dnia w godzinach porannych do wsi wkroczył uzbrojony oddział. Nie wiadomo jednak, czy byli to żołnierze UPA, czy zorganizowani miejscowi chłopi ukraińscy. Nieustalony jest również sposób działania morderców.
– Najprawdopodobniej napastnicy wchodzili do poszczególnych domów i tam, nożami, bagnetami i siekierami, zadawali śmiertelne ciosy obecnym domownikom. Zginęli wszyscy mieszkańcy Rejmontówki, czyli około 100 osób – wyjaśnia Napieralski.
Sprawę obu odrażających zbrodni bada poznańska Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. W toku śledztwa przesłuchano już ponad 80 świadków, w większości pochodzących z okolic Rejmontówki i Lubieszowa. – Świadkowie to osoby, które mieszkały w tych okolicach jako dzieci, przebywały tam, udało im się uciec przed napastnikami, schronić w lesie i dzięki temu przeżyć – mówi prowadzący śledztwo. To jednak nie koniec postępowania, bowiem w trakcie niemal każdego przesłuchania świadka pojawiają się nazwiska osób, których zeznania mogłyby pomóc w ustaleniu nazwisk sprawców.
– Niestety, możliwości wykrywcze sprawców na dzień dzisiejszy są raczej niewielkie. Brakuje tych świadków obu zbrodni, którzy mogliby bezpośrednio wskazać morderców – wyjaśnia Napieralski. – Nie ukrywam, że chcielibyśmy prosić czytelników „Naszego Dziennika”, mieszkających w tamtym okresie na Polesiu i będących świadkami zdarzeń, o których była mowa, o kontakt z nami – dodaje prokurator.

Wojciech Wybranowski

[„Nasz Dziennik” (Warszawa) nr __ z 6 czerwca 2002 r., s. __.]


17:05, kovaliv
Link Komentarze (1) »
Ze wspaniałej historii kościelnej Lubieszowa

http://ostrog.blox.pl/html/1310721.html

W dni, w które nie mam intencji, zacząłem odprawiać Mszę św. za kapłanów męczenników, którzy pracowali na terenie diecezji łuckiej i złożyli Bogu ofiarę ze swego życia w czasie II wojny światowej. W dniu dzisiejszym odprawiłem Mszę św. w intencji ś. + p. o. Aleksandra Zająca Sch.P. Urodził się on w 1906 roku w Krośnie, w ówczesnym województwie lwowskim, diec. Przemyska. Święcenia kapłańskie przyjął w 1935 r. W 1939 roku został prefektem w kolegium w Lubieszowie. W czesnym rankiem 5 czerwca (lub 5 sierpnia) 1941 roku został uprowadzony i zastrzelony w lesie k. Lubieszowa. [Zob. Adam Peretiatkowicz, „Księża ofiary zbrodni wojennych lat 1939-1945 na terenie diecezji łuckiej obrządku łacińskiego”, w: „Lista strat wśród duchowieństwa metropolii lwowskiej obrządku łacińskiego w latach 1939-1945”, Opole 2005, s. 45-56, s. 56.]
Poniżej załączam krótki materiał nt. Lubieszowa i jego wspaniałej historii kościelnej.

ks. Witold Józef Kowalów

Ostróg nad Horyniem, 9 grudnia 2005 roku


ZE   WSPANIAŁEJ   HISTORII  
KOŚCIELNEJ   LUBIESZOWA

 Lubieszów do diecezji łuckiej należy obecnie, wcześniej należał do diecezji pińskiej. To miasteczko zagubione wśród poleskich błot, które obecnie jest centrum Regionalnego Parku Krajobrazowego „Prypeć-Stochód” – leżącego w północno-zachodniej części Ukrainy, na granicy z Białorusią – posiada niesamowicie piękną historię kościelną.
 W latach 1684-1834 istniało w Lubieszowie jedno z najlepszych w Rzeczypospolitej Kolegium Pijarów. We wspomnianym kolegium pijarskim pierwsze nauki pobierał naczelnik Tadeusz Kościuszko. W roku 1755 razem ze swym bratem Józefem rozpoczął tu naukę. Uczył się m.in. języków obcych. Lecz po pięciu latach, w 1760 r. wrócili obaj do domu, ze względu na kłopoty rodzinne. Pozostały po klasztorze pijarów (fundacja Jana Karola Dolskiego z 1693 r.) budynek jest z XVIII w. W skład kompleksu klasztornego wchodził kościół ozdobiony freskami Ł. Hübla. Niestety w czasach sowieckich po 1945 r. przestał istnieć. Przy wspomnianym klasztorze działała niemal 140 lat znana na Wołyniu szkoła, która miała dobrą bibliotekę, gabinet fizyki, internat. Do dziś zachowała się pamiątkowa tablica nad portalem wejścia do dawnego kolegium, w którym mieszczą się teraz przeróżne instytucje państwowe i społeczne.
Z Lubieszowa pochodzą – lub tam studiowali – znani uczeni, działacze polityczni, społeczni i religijni: oprócz wymienionego Tadeusza Kościuszki, Stanisław Jundziłł – botanik, założyciel Wileńskiego Ogrodu Botanicznego, Teodor Narbutt – pedagog i filozof, Adam Naruszewicz – polski historyk i poeta, i wielu innych. Jednak, jak na ironię, obszar, z którym związanych jest tyle znacznych postaci, jest obecnie stosunkowo słabo znany i zbadany.

*

W Lubieszowie był też dawny klasztor Prowincji Ruskiej oo. kapucynów – placówka zakonna powstała w 1756 roku Jana Antoniego Czarneckiego, kasztelana bracławskiego, i jego małżonki Felicjanny z Czosnowskich.. Budowę kościoła pw. św. Franciszka z Asyżu rozpoczęto dopiero w 1761 r., a ukończono w 1786, kiedy to konsekrował go sufragan łucki bp Jan Kaczkowski. W wyniku trzeciego rozbioru Polski (1795), do zaboru rosyjskiego dostały się trzy kolejne klasztory kapucyńskie: we Włodzimierzu Wołyńskim, Uściługu i Lubieszowie. Klasztor w Lubieszowie został skasowany przez władze carskie w 1832 roku.
 Kapucyni powracają tu w 1929 r. W 1933 roku rewindykowano go i założono w nim ośrodek tzw. neounii (ówczesna akcja na rzecz jedności Kościoła katolickiego z prawosławiem podjęta na Wołyniu, Polesiu i Podlasiu). Dnia 30 kwietnia 1934 r. Papieska Komisja „Pro Russia” ustanawia w Lubieszowie misję słowiańsko-bizantyjską w ramach neounii i powierza jej prowadzenie OO. Kapucynom. Misja obrządku wschodniego została zorganizowana przez o. Gondulfa (po zmianie obrządku – Cyryla) Fermonta, która posiadała własne niższe seminarium i nowicjat. Ale kandydaci dla misji obrządku bizantyjskiego z siedzibą w Lubieszowie na Polesiu byli kierowani do kolegium św. Fidelisa, kapucyna i męczennika, w Łomży, gdzie do 1939 roku mieściło się prywatne gimnazjum zakonne i niższe seminarium duchowne dla kandydatów do zakonu kapucynów prowincji warszawskiej.
Ponownej konsekracji kościoła klasztornego pw. św. Franciszka z Asyżu dokonał 7 września 1935 r. błog. bp Mikołaj Czarnecki, Wizytator Apostolski dla katolików obrządku słowiańsko-bizantyjskiego. Różne wydarzenia II wojny światowej prawie całkowicie zniszczyły dorobek działalności misji. W ostatnich latach Związku Sowieckiego w kościele mieścił się klub sportowy, a klasztor był zajęty przez milicję, sąd i prokuraturę.
W latach 1935-1939 pracował w klasztorze oo. kapucynów o. Jan Paweł Mucharski OFMCap. (+2001) w Lubieszowie, będącym wówczas parafią neounicką. Do Lubieszowa wrócił po latach w dniu 22 grudnia 1991 roku. Pomagał duszpasterzom w Maniewiczach i Lubieszowie: ks. Adamowi Galekowi i ks. Kazimierzowi Zającowi. Zmarł dnia 13 marca 2001 r. w Oak Ridge k. Nowego Jorku w USA. Jest autorem książki pt. „Ty jesteś Piotr” (Lubartów 1999), będącej zbiorem przemyśleń na temat sytuacji na płaszczyźnie ekumenicznej, zwłaszcza na terenach wschodnich. Pasjonująca lektura obrazująca dzieje dialogu ekumenicznego i rysująca perspektywy jego rozwoju. W ramach serii Biblioteka „Wołania z Wołynia” (t. 18) został wydany jej przekład na język rosyjski: “И ты утверждай своих братьев” .

*

Przez rok czasu przed II wojną światową pracowali w Lubieszowie także Oblaci. W styczniu 1933 roku administracja prowincji polskiej oblatów na  polecenie Episkopatu przyjęła prowadzenie domu dla księży demerytów w Lubieszowie (demeryci – byli to księża obu obrządków skazani przez sądy świeckie na karę aresztu, na mocy art. XXII Konkordatu zawartego pomiędzy Stolicą Apostolską a Rzeczpospolitą Polską z 1925 roku mieli być umieszczani w „klasztorze lub innym domu zakonnym w pomieszczeniach na ten cel przeznaczonych”). Jaki pisze Andrzej Szymański, „na tą arcytrudną placówkę” wysłano o. Jana Wilhelma Kulawego (jako dyrektora rezydencji), jego brata o. Pawła Kulawego oraz dwóch braci . Zaś o. Franciszek Kowalski, superior i proboszcz w Kodniu tak skomentował nową obediencję braci Kulawych: „Mimo wszystko ojcowie poszli do Lubieszowa, do pracy, która w żaden sposób nie odpowiadała celom Zgromadzenia” („Życiorys zakonny o. Pawła Kulawego”, APOMI, bez sygn.) Po przybyciu do Lubieszowa 28 marca 1933 roku Ojcowie zajęli się tylko duchowym  kierownictwem w zakładzie ale – mimo próśb biskupa miejscowego – nie chcieli przyjąć administracji domu ani nie objęli miejscowej parafii. W końcu wobec znacznych problemów z utrzymaniem karności wśród podopiecznych, w maju 1934 roku oblaci zrezygnowali z prowadzenia placówki w Lubieszowie .

*

Niezwykle tragiczny okres w historii Lubieszowa to II wojna światowa. W dniu 9 listopada 1943 r. w Rejmontówce i Lubieszowie, pow. Kamień Koszyrski, woj. poleskie zostało zamordowanych ok. 200 osób narodowości polskiej. W tej sprawie prowadzone jest specjalne śledztwo Instytutu Pamięci Narodowej (Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu). Dotychczas przeprowadzone czynności nie pozwalają jednak na jednoznaczne ustalenie, czy sprawcami zbrodni była zorganizowana formacja Ukraińskiej Powstańczej Armii, czy też miejscowi Ukraińcy . 

*

Obecna parafia mieści się w dawnym konwencie OO. Kapucynów. W dniu 21 kwietnia 1992 r. decyzją przedstawiciela prezydenta Ukrainy w obwodzie wołyńskim W.J. Błażeńczuka kościół w Lubieszowie został zwrócony wiernym. Od tego czasu dojeżdżali tu z posługą duszpasterską kolejno: o. Jan Paweł Mucharski OFMCap. (1992-1993), ks. dr Adam Galek (1993-1994), ks. Kazimierz Bolesław Zając (1994-2001).
Obecnym proboszczem w Lubieszowie, od 2001 roku, jest ks. mgr Andrzej Marcin Kwiczala – syn Andrzeja i Alicji z d. Nikiel, urodził się 30 stycznia 1967 roku w Nysie. Po ukończeniu szkoły podstawowej, rozpoczął naukę w Zespole Szkół Rolniczych im. Emila Godlewskiego w Nysie. Egzamin maturalny złożył w 1987 roku. W tym samym roku rozpoczął studia na Akademii Medycznej we Wrocławiu. Po złożeniu egzaminu dyplomowego rozpoczął pracę w Państwowym Szpitalu Klinicznym nr 4 na Oddziale Nefrologii we Wrocławiu. W 1994 roku wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Zamojsko-Lubaczowskiej i rozpoczął studia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim (KUL). 18 maja 2000 roku uzyskał stopień magistra historii Kościoła na Wydziale Teologicznym KUL . Święcenia kapłańskie otrzymał 10 czerwca 2000 roku. Od lipca 2000 roku do XI 2001 roku pracował jako wikariusz parafii katedralnej w Łucku. Dnia 18 listopada 2001 roku mianowany proboszczem parafii pw. Ducha Świętego w Maniewiczach, parafii pw. Świętych Cyryla i Metodego w Lubieszowie i parafii pw. św. Marcina w Czersku.

ks. Witold Józef Kowalów

Ostróg nad Horyniem, 9 grudnia 2005 roku

Niektóre publikacje o Lubieszowie:

W. HUSARSKI, „Kościół oo. pijarów w Lubieszowie”, [w:] „Południe”, 1922, nr 4, s. 24-35.
Wiktor CHOMICZ, „Pod opieką Świętych Cyryla i Metodego”, [w:] „Wołanie z Wołynia” nr 2 (63) z marca-kwietnia 2005 r., s. 31-32 (tłum. z ukraińskiego Łucja Zalewska).
Wiktor CHOMICZ, „«Jest to potrzebne nie martwym, to jest potrzebne żywym»”, [w:] „Wołanie z Wołynia” nr 4 (65) z lipca-sierpnia 2005 r., s. 37 (tłum. z ukraińskiego Łucja Zalewska).
Bp Antoni DYDYCZ OFM Cap., „Z dziejów kapucyńskiego klasztoru w Lubieszowie”, [w:] „Europa Orientalis. Polska i jej wschodni sąsiedzi od średniowiecza po współczesność”, Toruń 1996, s. 301-313.
Zbigniew MAŁYSZCZYCKI, „Jeszcze o kościele i klasztorze Ojców Kapucynów w Lubieszowie”, [w:] „Wołanie z Wołynia” nr 4 (65) z lipca-sierpnia 2005 r., s. 38-39.
Antoni MAŁYSZCZYCKI, „Tragedia Lubieszowa”, [w:] „ŁAD katolikom na Wschodzie” nr 3/94 z marca 1994 r., s. I.
A. MOSZYŃSKI, „Kronika kollegium lubieszowskiego”, Kraków 1876.
 

17:01, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3