Polesie Wołyńskie * Волинське Полісся
ЛОТ "Пошук" uahistory Vesna
RSS
niedziela, 25 grudnia 2005
Ryszard Kapuściński ...o Polesiu i Pińsku

http://serwisy.gazeta.pl/kapuscinski/1,23086,457785.html

Ryszard Kapuściński

...o Polesiu i Pińsku

Na Polesiu nędza była straszna, wprost niewyobrażalna. I nadal jest tam nędza. Możną więc rzec, że korzeniami tkwię w biedzie. Pewnie dlatego zainteresowałem się Trzecim Światem. Potrafiłem go zrozumieć oraz czuć się tam trochę jak u siebie w domu.

Mój dom z dzieciństwa pamiętam jak przez mgłę. Mam teraz jakieś wyobrażenie o nim, bo mi go pokazali, gdy w 1979 r. odwiedziłem Pińsk. Pińsk był małym miasteczkiem, w którym mieszkało niewielu Polaków, więc wszyscy znali się przynajmniej z widzenia. Polacy stanowili ledwie kilka procent mieszkańców Pińska. 10 procent - to byli Białorusini i Litwini, reszta, około 73 procent - Żydzi. Według przedwojennych statystyk Pińsk należał do najbardziej żydowskich miast polskich.

Tamtejsi Polacy stanowili przeważnie - jak byśmy dziś powiedzieli - element napływowy, właściwie bez szans na zapuszczenie korzeni. Jeżeli ktoś zapuścił korzenie w poleskiej ziemi - to szlachta przeważnie z polskim rodowodem lub na tyle spolonizowana, ze uważająca się za Polaków. Owa szlachta poleska nie była za bogata, w porównaniu z ziemiaństwem małopolskim chociażby - wręcz biedna. Bogaci byli Radziwiłłowie, którzy posiadali sporo włości na Polesiu. Ale to już zupełnie inna sfera.

Natomiast tych zwyczajnych, pińskich Polaków należałoby podzielić na trzy kategorie. Pierwszą, najliczniejszą, tworzyli wojskowi. W Pińsku stacjonował 84 pułk piechoty strzelców królewskich. Oprócz piechoty znajdowała się tu rzeczna marynarka wojenna. Gdy we wrześniu 1939 roku na te tereny wkraczała armia radziecka, marynarze wyprowadzili swoje statki na jeziora i zatopili je. Z powodu niskiego stanu wody statki zatopiły się jedynie częściowo. Długo jeszcze żałośnie sterczały ponad lustrem wody. Oprócz wojskowych, liczną grupę Polaków stanowili duchowni. W Pińsku był, oczywiście, kościół katolicki. Miasto znane było poza granicami Polski z silnego ośrodka jezuickiego, najbardziej liczącego się w Europie Wschodniej. Wreszcie trzecia kategoria, chyba najmniej liczna, to nauczyciele. Moi rodzice przynależeli do tej trzeciej kategorii. Nie byli Poleszukami. Matka pochodziła z Krakowskiego, z Bochni, a ojciec - z Kieleckiego.

Po powstaniu II Rzeczypospolitej władze przystąpiły do repolonizacji Polesia. Młodym ludziom, którzy gdzie indziej nie mogli znaleźć zajęcia, oferowano posady na Polesiu, między innymi w szkolnictwie. Mój ojciec przyjechał tam i zapisał się do Seminarium Nauczycielskiego w Prużanach. To seminarium skończył również Piotr Jaroszewicz. Ojciec pracował najpierw w Unieńcu, potem w Pińsku, Przypuszczam, że pracując w Pińsku, poznał moją mamę. Żałuję, że tak mało wiem na ten temat.

Urodziłem się w 1932 r., więc jak wybuchła wojna, miałem zaledwie 7 lat. Potem też nie za bardzo interesowałem się Pińskiem i Polesiem. Jak pani wie, moje zainteresowania odbiegły daleko. Więcej mogę powiedzieć o Afryce, Ameryce Południowej, Bliskim Wschodzie.

W mojej pamięci zachowały się' z tamtych lat jakieś pojedyncze zdarzenia, fragmenty, wrażenia, kolory, blaski. I tak, na przykład, dopiero po latach dowiedziałem się o pożarze w Pińsku w 1935 r. Pożaru nie pamiętam, ale pozostało wrażenie blasku, jakiejś strasznej jasności. Wszystko to jest bardzo literackie, ulotne, lite poparte faktami, konieczną rzetelnością. Nawet nieco późniejsze zdarzenia plączą się i gmatwają.

(Ryszard Kapuściński w rozmowie z Barbarą Hołub, "Przekrój", 24.09.92)

Ryszard Kapuściński

"Gazeta Wyborcza' 18-10-2001

01:50, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
sobota, 24 grudnia 2005
Profesor Edward Rühle (1905-1988) - jego związki z Polesiem Wołyńskim

http://www.franko.lviv.ua/faculty/geography/6Lok_res/1Publik/Konferenc/2005/geom/semin/Mojski.pdf

PROFESOR  

EDWARD   RÜHLE  

(1905-1988)

–   JEGO   ZWIĄZKI  

Z   POLESIEM

WOŁYŃSKIM

W 2005 roku mija sto lat od urodzin Edwarda Rühlego, wybitnego polskiego geologa, wieloletniego pracownika, a w latach 1955-1966 dyrektora naczelnego Państwowego Instytutu Geologicznego w Warszawie. Profesor Edward Rühle w 1931 roku uzyskał stopień magistra filozofii w zakresie geologii i geomorfologii na podstawie pracy „Morfologia i geologia wzgórz dorzecza górnej Prypeci” wydanej w 1933 roku. Już cztery lata później opublikował rozprawę „Utwory lodowcowe w zachodniej części Polesia Wołyńskiego”. Na jej podstawie w 1938 roku Edward Rühle doktoryzował się na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Jego promotorem by Eugeniusz Romer.
Edward Rühle dzia a naukowo na Polesiu Wo y skim. Dla podniesienia stanu rolnictwa i całej gospodarki władze państwowe Rzeczpospolitej Polskiej powołały Biuro Melioracji Polesia. W ramach organizacyjnych tej instytucji powstała grupa specjalistów, której zadaniem było przeprowadzenie badań ogólnoprzyrodniczych, w tym geomorfologicznych i geologicznych, a także sporządzenie odpowiednich map. Kierownikiem tej grupy by Stanisław Lencewicz, profesor geografii Uniwersytetu Warszawskiego. Pracowało w niej kilku specjalistów nauk o Ziemi, m.in. B. Krygowski, M. Prószyński. Opublikowali oni już po 1945 roku wiele cennych publikacji, wtedy też powstała min. wielka monografia botaniczna „Torfowiska Polesia” S. Kulczyńskiego.
Edward Rühle należał do tej grupy. Pracował na Zachodnim Polesiu Wołyńskim. Nieco dalej na południe Jan Samsonowicz prowadził badania terenowe, w wyniku których odkrył nadbużańskie złoża węgla kamiennego. Profesor Rühle podczas tych właśnie badań zdobył wielkie doświadczenie terenowe. Kartował bardzo systematycznie. Wykonane mapy dokładnie redagował. Wszystkie te doświadczenia stały się podstaw do sukcesów, jakie odniósł po 1945 roku w Państwowym Instytucie Geologicznym.
Jednakże największym zainteresowaniem zawodowym Profesor objął utwory trzeciorzędowe i czwartorzędowe. One przecie buduj powierzchni terenu na Polesiu Wołyńskim.
Publikacje, w których E. Rühle przedstawił wyniki swych badań terenowych ukazywały się systematycznie począwszy od 1933 roku. Bibliografia dołączona poniżej zawiera 14 publikacji dotyczących Polesia Wołyńskiego. Ostatnia z nich ukazała się w 1985 roku. Z okazji kolejnej polsko-ukraińskiej konferencji, jaka odbywa się w Szacku koło jeziora Świtaź, może warto na zakończenie wymienić tytuł jednej z nich: „Procesy dynamiczne w zbiornikach jeziornych i charakter ich osadów na przykładzie jeziora Świtaź”. E. Rühle opublikował ją w 1961 roku w redagowanej przez siebie serii „Z badań czwartorzędu w Polsce” Biuletynu Państwowego Instytutu Geologicznego.

Józef Edward Mojski
Instytut Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego
ul. Piłsudskiego 46, 81-378 Gdynia, Polska

Bibliografia prac Edwarda Rühlego dotycząca Polesia

1. Morfologia i geologia wzgórz w dorzeczu górnej Prypeci. Wiadomości Służby Geograficznej,
1933, 7: 362-388.
2. Szkic geologiczny polskiego Polesia. Ziemia 1935, 25: 120-126.
3. Przegląd prac melioracyjnych na Polesiu. Czasopismo Przyrodnicze 1935, 36: 1-3.
4. Jeziora krasowe zachodniej cz ci Polesia Wołyńskiego. Rocznik Wołyński 1935, 4: 210-241.
5. Przemysłowe wykorzystanie materiału geologicznego w półn.-zach. części województwa wołyńskiego. Rocznik Wołyński 1935, 4: 242-256.
6. Ślady dwóch zlodowaceń nad górną Prypecią. Czasopismo Geograficzne 1936,14, 2: 79-82.
7. Utwory lodowcowe zachodniej części Polesia Wołyńskiego. Kosmos A 1936, 62: 81-109.
8. Studium powiatu kowelskiego. Rocznik Wołyński 1937, 5/6: 171-403.
9. Trzeciorzęd północno-zachodniego Wołynia i bazalty w Nicheczówce. Biuletyn Państwowego Instytutu Geologicznego 1937, 18: 90.
10. Kreda i trzeciorzęd zachodniego Polesia. Biuletyn Państwowego Instytutu Geologicznego 1948, 34: 100-106.
11. Procesy dynamiczne w zbiornikach jeziornych i charakter ich osadów na przykładzie jeziora Świtaź. Biuletyn Instytutu Geologicznego 1961, 169: 255-302.
12. Uwagi o zjawiskach krasowych między środkową Wisłą a Bugiem oraz Bugiem i Styrem. Studia „Societatis Scientiarum Torunensis” C 1976, 8: 257-277.
13. Rühle E., Karaszewski W. Występowanie osadów interglacjalnych we wschodniej części województw bielsko-podlaskiego i chełmskiego oraz przyległej części Polesia. Przegląd Geograficzny 1976, 48, 2: 263-271.
14. Poszukiwania bursztynu w utworach paleogeńskich dorzecza Prypeci i na półwyspie Sambii. Technika Poszukiwań Geologicznych 1985, 24, 2: 30-33.

21:51, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
"Polesie Wołyńskie pod okupacją niemiecką" Książka Henryka Garbowskiego

http://www.osiedlowa.osdw.pl/37752301048KS.towar

"Polesie Wołyńskie

pod okupacją

niemiecką"

Książka

Henryka Garbowskiego

Polesie Wołyńskie pod okupacją niemiecką Garbowski HenrykVON BOROWIECKY, wydanie 2003.r
ISBN: 83-87689-63-7
Format: 14x20cm, 147 stron
Oprawa: Miękka

Opis książki:

"Polesie Wołyńskie pod okupacją niemiecką" Henryk Garbowski


Drugim wydarzeniem wskazującym na początki działań organizacji nacjonalistycznej w Tomaszgrodzie była zmiana stosunku do ludności żydowskiej. Niektórzy Ukraińcy zaczęli lekceważyć i pogardzać Żydami.Nieprzypadkowo oddano strzały do Żydów wychodzących z bóżnicy powodując śmierć jednej osoby.

20:32, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
Konferencja nt. środowiska przyrodniczego Polesia

http://www.pan-ol.lublin.pl/biul_6/art_613.htm

Konferencja

nt. środowiska

przyrodniczego

Polesia

Polesie jest krainą przyrodniczą, rozciągającą się na rozległym obszarze, obejmującym Polskę, Białoruś, Ukrainę i Rosję. W jego zasięgu znajdują się unikatowe w skali Europy tereny, na których zachowały się jeszcze naturalne ekosystemy wodne i torfowiskowo-bagienne. Wykształciły się w nich bardzo specyficzne układy ekologiczne i krajobrazowe, z licznymi endemicznymi lub reliktowymi gatunkami roślin i zwierząt.
Ze względu na rozległość i centralne położenie, Polesie wywiera bardzo duży wpływ na kształtowanie się klimatu i stosunków wodnych w centralnej i zachodniej części kontynentu europejskiego.
W ostatnich dziesięciu latach na obszarze Polesia wyraźnie nasiliła się ingerencja człowieka w naturalnie ukształtowane struktury biotyczne i abiotyczne oraz w funkcjonowanie ekosystemów wodnych i torfowiskowych oraz gleb. Prowadzi ona do ubożenia w nich mozaikowatości siedliskowej, do degradacji gleb hydrogenicznych i stanowi poważne zagrożenie dla zachowania tożsamości ekologicznej tych specyficznych układów.
Problemy owe stanowią wyzwanie dla ekologów, biologów, geografów, hydrobiologów i gleboznawców, zmuszając ich do poszukiwania sposobów prowadzących do spowolnienia i zahamowania tych, groźnych dla przyrody poleskiej, zjawisk. Z uwagi na istotne znaczenie tego obszaru w skali międzynarodowej zrodziła się idea zorganizowania w dniach 20-24 maja 2002 roku w Lublinie, Szacku i Brześciu polsko-ukraińsko-białoruskiej konferencji naukowej: "Środowisko przyrodnicze Polesia - stan aktualny i zmiany". Organizatorami konferencji są: Polska Akademia Nauk Oddział w Lublinie, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, Akademia Rolnicza w Lublinie, i Instytut Agrofizyki im. B. Dobrzańskiego PAN w Lublinie oraz Poleski Park Narodowy. Współorganizatorami konferencji są, ze strony ukraińskiej: Uniwersytet Iwana Franki we Lwowie, Wołyński Państwowy Uniwersytet im. Lesi Ukrainki w Łucku, Instytut Botaniki i Instytut Ekologii Karpat NANU we Lwowie, a ze strony białoruskiej: Brzeski Uniwersytet Państwowy im. A.S.Puszkina, Zakład Problemów Polesia NANB w Brześciu oraz Instytu Wykorzystania Zasobów Naturalnych i Ekologii NANB w Mińsku.
Konferencja odbędzie się pod patronatem Prezesa PAN i Ministra Ochrony Środowiska i Zasobów Naturalnych.
Celem konferencji będzie prezentacja dotychczasowych wyników badań nad stanem środowiska przyrodniczego całego Polesia, a także obszarów bagiennych i torfowiskowych innych regionów Polski i Europy.
Referaty plenarne (współautorskie, opracowane w międzynarodowych zespołach) będą obejmowały następującą tematykę:

Prof. dr hab. Stanisław Radwan jest kierownikiem Katedry Hydrobiologii i Ichtiobiologii Akademii Rolniczej w Lublinie i przewodniczącym Komitetu Organizacyjnego Konferencji.

Stanisław Radwan

  1. Geologiczne uwarunkowania rzeźby i krajobrazu Polesia
  2. Stosunki wodne Polesia
  3. Użytkowanie terenu oraz jakość gleb
  4. Ekosystemy wodne i torfowiskowe Polesia (środowisko abiotyczne i fitozoocenozy) - stan aktualny i kierunki zmian
  5. Ekosystemy lądowe, leśne, łąkowe i rolne Polesia (fito- i zoocenozy) - stan aktualny i kierunki zmian
  6. Gospodarcze wykorzystanie Polesia
  7. Przyrodnicze, gospodarcze i kulturowe podstawy zrównoważonego rozwoju Polesia.
  8. Melioracja a ochrona przyrody
  9. Klimat Polesia

Referaty plenarne oraz pełne teksty doniesień/ komunikatów będą wydane przed konferencją w serii ekologicznej Wydawnictwa UMCS w języku angielskim, ze streszczeniami w językach narodowych. Oryginalne prace naukowe mogą zostać również wydrukowane po konferencji, w recenzowanych czasopismach, np.: International Agrophysics, Acta Agrophysica, Polish Journal of Soil Science, Polish Journal of Ecology.

W skład komitetu honorowego konferencji wchodzą:

    Prof. dr hab. Jan Gliński, czł. koresp. PAN, Prezes Oddziału PAN w Lublinie
    Prof. dr hab. Saturnin Zawadzki, czł. rzecz. PAN, członek Prezydium PAN
    Prof. dr hab. Marian Harasimiuk - Rektor Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie
    Prof. dr Iwan O. Wakarczuk - Rektor Uniwersytetu im. I. Franki we Lwowie
    Prof. dr W.A. Pletuchow - Rektor Brzeskiego Uniwersytetu Państwowego im. A.S. Puszkina
    Prof. dr hab. Marian Wesołowski - Rektor Akademii Rolniczej w Lublinie
    Prof. dr hab. Ryszard Walczak czł. koresp. PAN - Wicedyrektor Instytutu Agrofizyki im. Bohdana Dobrzańskiego PAN w Lublinie
    Prof. dr Iwan D. Oleksejuk - Rektor Wołyńskiego Państwowego Uniwersytetu im. Lesi Ukrainki w Łucku

Komitet organizacyjny reprezentują:

    Prof. dr hab. Stanisław Radwan - Akademia Rolnicza w Lublinie
    Prof. dr hab. Zbigniew Michalczyk - UMCS w Lublinie
    Prof. dr hab. Ryszard Dębicki - UMCS w Lublinie
    Dr inż. Dariusz Piasecki - Poleski Park Narodowy
    Prof. dr Tatiana Andrienko - Instytut Botaniki NANU we Lwowie
    Doc. dr Oksana Maryskiewicz - Instytut Ekologii Karpat NANU we Lwowie
    Prof. dr Stepan Pozniak - Uniwersytet im. Iwana Franki we Lwowie
    Prof. dr Josyf Tsaryk - Uniwersytet im. Iwana Franki we Lwowie
    Doc. dr Wołodimir Pietrowicz Bened - Wołyński Państwowy Uniwersytet im. Lesi Ukrainki w Łucku
    Doc. dr Pietrow Josipowicz Zinczuk - Wołyński Państwowy Uniwersytet im. Lesi Ukrainki w Łucku
    Prof. dr Władimir Fiedorowicz Łoginow - Instytut Wykorzystania Zasobów Naturalnych i Ekologii NANB w Minsku
    Prof. dr Iwan Iwanowicz Lisztwan - Instytut Wykorzystania Zasobów Naturalnych i Ekologii NANB w Mińsku
    Prof. dr Nikolai Erchak - Zakład Problemów Polesia NANB w Brześciu
    Prof. dr Nikołaj Michalczuk - Brzeski Uniwersytet Państwowy im. A.S. Puszkina

W dniach 3-5 września 2001, w Lublinie odbyło się seminarium dotyczące organizacji oraz programu merytorycznego przyszłorocznej polsko-ukraińsko-białoruskiej konferencji nt. przyrody Polesia. W seminarium uczestniczyło 28 osób, w tym 4 przedstawicieli Białorusi i 10 z Ukrainy i 14 z Polski, reprezentujących różne dziedziny nauk przyrodniczych.

fotografia

Uczestnicy wrześniowego seminarium organizacyjnego konferencji: (od lewej w pierwszym rzędzie) O.Maryskiewicz, S.Pozniak, V.Korenchuk, I.Lishtvan, T.Andrijenko, D.Fijałkowski, J.Hortyński, J.Gliński, (od lewej w drugim rzędzie) S.Zawadzki, O.Razowa, N.Michalczuk, S.Radwan, W.Łoginow, A.Tkaczuk, Z.Michalczyk, H.Bichta, M.Geodecki.

Pierwsza część seminarium poświęcona była zagadnieniom merytorycznym. Omówiono zakres i sposoby prezentacji materiałów (referaty plenarne, plakaty, sesje terenowe), omówiono wstępny projekt wspólnych badań ekologicznych, zatwierdzono także tematykę konferencji w oparciu o 9 wspomnianych, najważniejszych zagadnień, ważnych dla ochrony przyrody Polesia położonego na obszarze trzech państw: Białorusi, Ukrainy i Polski. Powołano międzynarodowe zespoły do opracowania referatów dotyczących wspomnianych zagadnień.
Druga część seminarium dotyczyła spraw organizacyjnych przyszłorocznej konferencji. Uzgodniono, że konferencja potrwa 6 dni - po 2 dni w każdym państwie. Rozpocznie się 24 maja 2002 roku w Centrum Kongresowym Akademii Rolniczej w Lublinie, następne odbywać się będzie w Poleskim Parku Narodowym, potem 2 dni w Wołyńskim Państwowym Uniwersytecie im.Lesi Ukrainki w Łucku i w Szackim Paku Narodowym, a zakończy się w Brzeskim Uniwersytecie Państwowym im. A.S. Puszkina w Brześciu i w Oddziale Narodowej Akademii Nauk Białorusi w Brześciu.
Zrodziła się także inicjatywa, aby kolejne konferencje poświęcone Polesiu organizować rotacyjnie na Ukrainie i Białorusi.

19:29, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 grudnia 2005
Azalia pontyjska

Azalia pontyjska, roślina rodem z Azji, występująca na Polesiu. Najbliższe rosnące w stanie dzikim rośliny tego gatunku można spotkać na Wołyniu, a najbliższy zwarty obszar występowania to rejon Kaukazu.

http://www.wzarczycka.przemysl.opoka.org.pl/azalia.htm

Azalia pontyjska

Rhododendron luteum

         W Woli Zarczyckiej w przysiółku Kołacznia znajduje się najbardziej na zachód wysunięte i jedyne w Europie naturalne stanowisko azalii pontyjskiej.

         Naturalne stanowisko na piaszczystej wydmie w Kołaczni zostało odkryte w 1909 roku przez wiejskiego nauczyciela J. Jędrzejewskiego. Od 1948 roku azalia posiada status zabytku, a w roku 1957 powstał chroniony prawnie rezerwat. Jest to najmniejszy rezerwat w Polsce, mający powierzchnię niespełna 10 arów.

Kliknij aby powiększyć
         Różanecznik żółty (Rhododendron luteum), zwany również azalią pontyjską, jest krzewem osiągającym od 1,5 do 2,5 metra wysokości, licznie rozgałęziającym się, o liściach podłużnie lancetowatych, owłosionych, opadających na zimę. Jesienią zmieniają kolor z zielonego na karmazynowo-czerwony.

         Azalia kwitnie 7-8 dni. Podczas kwitnienia wydają specyficzny zapach. Ma żółte, duże kwiaty, o średnicy 3-7 cm. Płatki korony są asymetrycznie ustawione, rozchylające się na zewnątrz. Rurka korony jest dość długa, ok. 3 cm. Szyjka słupka oraz pręciki wystają z kwiatu.


         W Woli Zarczyckiej azalia porasta piaszczyste wzniesienie wydmowe. Gęste zarośla różanecznika nie pozwalają na określenie liczby krzewów. Roślina wykazuje dużą żywotność, co można zaobserwować w bujnie rozwijających się i rozprzestrzeniających się pędach różanecznika.

Kliknij aby powiększyć          Azalia pontyjska kwitnie bardzo obficie. Początek maja jest okresem kwitnienia azalii, która zamienia się w ogromny bukiet ślicznie pachnących kwiatów. Złocisty kobierzec kwitnących kwiatów pokrywa zarośla przez około trzy tygodnie, a następnie kwiaty zaczynają opadać. Zapach kwitnącego kwiecia daje się wyczuwać już z odległości 200 m od rezerwatu. W lipcu na zakończeniach pędów pojawiają się zielone pączki, które czekają na rozwinięcię aż do następnego roku. Liście azalia traci końcem listopada. Okres nawet bardzo mroźnyxh zim przetrzymuje dobrze. Rozwijać zaczyna się już wczesną wiosną.

         Z pochodzeniem stanowiska azalii w Kołaczni związanych jest wiele legend. Jena z nich mówi ona o Tatarach, o zasadce, o śmierci wodzów. Półksiężycowa wydma interpretowana jest jako mogiła usypana zabitemu chanowi, a krzewy azalii jakoby posadzone na jego cześć. Inna mówi o grasujących Tatarach, którzy wraz z paszą dla koni przywieźli nasiona rośliny, które natrafiwszy na odpowiednie warunki glebowe i klimatyczne wykiełkowały.

         W 1953 roku podczas badań archeologicznych w okolicach Czorsztyna, w osadach plioceńskich odkryto szczątki azalii. Fakt ten pozwala przypuszczać, że azalia wchodziła w skład flory leśnej w trzeciorzędzie, a więc przed lodowcem, i że stanowisko w Kołaczni to relikt z tego okresu liczący sobie 11 tysięcy lat.

         Losy zarośli azalii nie były do pozazdroszczenia. Wielokrotnie była ona niszczona przez pasterzy i pasące się bydło. Wiele razy tez była niszczona przez ogień. Ocalałe po pożogach krzewy szybko jednak rozrastały się. Na szczęście, obecnie obdarzona jest troską, ponieważ miejscowa ludność zna wartość tej pięknej rośliny i chętnie sięnią szczyci. Azalia zyskała sobie wśród znawców przyrody miano najpiękniejszej wśród dziko żyjących w Polsce.

20:51, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 grudnia 2005
Ks. Edmund Domański

Wołyński kapłan patronem Zespołu Szkół Zawodowych w Iłowie-Osadzie

http://www.zszilowo.republika.pl/PS.htm

ZSZ im. ks. Edmunda Domańskiego

ul. Leśna 10, 13-240 Iłowo-Osada 

tel. +48 (23) 654 10 11

e-mail: zszilowo@mailbox.olsztyn.pl

PATRON   SZKOŁY

 

 

Ks. EDMUND DOMAŃSKI

(1908-1984)

 Patron naszej szkoły – ks. Edmund Domański – urodził się w Rokitnik pow. Sarny na Wołyniu. Po ukończeniu Gimnazjum Klasycznego Biskupiego w Płocku i sześcioletniego Seminarium Duchowego rozpoczyna pracę kapłana w Diecezji Łuckiej /obecnie Ukraina /.W latach 1935-1939 nauczał religii na Wołyniu, najpierw w Szkole Powszechnej we Włodzimierzu, następnie w Starej Hucie i Moczulance.

W czasie okupacji pracował jako proboszcz parafii Karasin i parafii Maniewicze w pow. Kowel na Wołyniu. Od 24 stycznia 1944 r. do 16 lutego 1945 r. zostaje kapelanem szpitala w Końskich.

Po wojnie przybył do Polski i został zatrudniony jako administrator parafii Iłowo. Tutaj w 1945 r. zakłada Gimnazjum Mechaniczno Kolejowe, w którym pełni obowiązki dyrektora i nauczyciela religii.

Na skutek przemian społeczno-politycznych zostaje w 1947 r. odwołany z funkcji dyrektora szkoły.

Opuszcza Iłowo i zostaje proboszczem parafii Sztutowo k/Sierpca, następnie w Rokicie k/Płocka, wreszcie w Królewie.

Ks. Edmund Domański zmarł 21 kwietnia 1984 r. w Płońsku.

Jako żarliwy patriota w czasie II wojny światowej oprócz działalności duszpasterskiej współpracował z ruchem oporu przeciwko hitlerowskiemu najeźdźcy. W następstwie odniesionych ran utracił wzrok, stąd właśnie jego przynależność do Związku Niewidomych Żołnierzy i Inwalidów Wojennych.

Ks. Edmund Domański to humanista, który pracę duszpasterską łączył z moralnym kształtowaniem człowieka.

Słowa J.Słowackiego:

“Lecz zaklinam – niech żywi nie tracą nadziei

przed narodem niosą oświaty kaganiec”

najlepiej oddają wszelkie zaangażowanie w budzeniu świadomości narodowej Polaków.

Po pięciu latach zawieruchy wojennej stwarza warunki edukacji dla młodego pokolenia, pokolenia “porażonego śmiercią”. Nie traci wiary, nadziei w sens istnienia.

Pamiętając o tym, że ks. Edmund Domański to wielki społecznik i patriota, staramy się być godnymi spadkobiercami Jego imienia.

10:12, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
Wyrok partii na kościoły w Lubieszowie (2)

Wyrok partii na kościoły w Lubieszowie (2)

http://www.heritage.com.ua/arhitektura/publicistika/Arhiv_02/Arhiv_02_1.htm

 

 Додаток


СПИСОК
пам'яткиків архітектури

по Волинській області,
які потрібно виключити з реєстру пам'ятників

(...)

Л ю б е ш і в с ь к и й   р а й о н
23119м.ЛюбешівКостел і монастир Піарів 1684Зруйнований. Потребує відбудови.
24120м.ЛюбешівКостьол і монастир КапуцинівХVІІ ст.Перебудований. Пристосований під майстерні.

01:34, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
Wyrok partii na kościoły w Lubieszowie (1)

Cytat ze strony:

http://www.heritage.com.ua/arhitektura/publicistika/Arhiv_02/Arhiv_02_1.htm

Wyrok partii na kościoły

w Lubieszowie

Dokument, który zaważył o losie kościołów i klasztorów w Lubieszowie:

Без коментарів.

Копія


КОМУНІСТИЧНА ПАРТІЯ УКРАЇНИ

ВОЛИНСЬКИЙ ОБЛАСНИЙ КОМІТЕТ

ВІДДІЛ № 01-7/1054 жовтня 1962 р

 СЕКРЕТАРЮ ЦК КП УКРАЇНИ
товаришеві СКАБІ А.Д,


 ЗАСТУПНИКОВІ ГОЛОВИ РАДИ М1Н1СТРІВ УРСР
товаришеві ТРОНЬКУ П.Т.

Враховуючи зауваження, викладені в доповідній записці секретаря ЦК КПРС тов. Шелепіна А.І. "Про необхідність більш економічного витрачання коштів на соціально-культурні і інші заходи" "Волинський обком КП України вважає за необхідне провести виключення з списків пам'ятників архітектури переважної більшості споруд, які не мають історичної, архітектурної цінності" на реставрацію і відбудову яких щорічно витрачається величезна сума державних коштів. Так, в 1962 році у Волинській області на відбудову і реставрацію цих об'єктів витрачено 10 тис. крб.

Переважна більшість пам'ятників архітектури на Волині - це церковні будівлі які використовуються різними громадськими організаціями і культурних і громадських цілях, а також як культові споруди. 3 123 таких об'єктів більшість - це монастирі, церкви, костьоли, чернечі келїї, дзвіниці і т.д.

Більшість з них однотипні, будувались в один і той же час, тобто не мають ні історичної, ні архітектурної цінності. Окремі з них являють собою руїни, загрожують обвалом, псують краєвиди міст і сіл області. Так, наприклад, в м.Луцьку по вул.Пугачова знаходяться розвалини колишньої синагоги, по вул.Калініна - дерев'яної кенафи, яка побудована в 1814 році і знаходиться тепер в аварійному стані і ряд інших.

Не дивлячись на неодноразові клопотання виконкому Волинської обласної Ради депутатів трудящих і окремих громадських організацій про виключення з списків пам'ятників архітектури переважної більшості споруд, які не мають історичної і архітектурної цінності, Держбуд УРСР не підтримує цього клопотання.

В 1962р. Обласний відділ в справах будівництва і архітектури представив матеріали в Держбуд УРСР на виключення з списку пам'ятників архітектури 73 споруди, більшість яких втратила свою цінність, однак Держбуд не вирішує цього питання.

Волинський обком КП України, виконком обласної Ради депутатів трудящих просить Вас зобов'язати Держбуд УРСР детально переглянути списки пам'ятників архітектури по Волинській області і залишити в ньому лише ті, які дійсно являють собою архітектурну цінність.

Секретар Волинського Обкому
КП України
Голова виконкому обласної Ради депутатів трудящих
Ф.Калита П.Ярощук

01:32, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
Miasto pogranicza

MIASTO   POGRANICZA

 Lubieszów już od początku swego istnienia miał kłopoty z własną tożsamością. Dotyczyły one przynależności administracyjno-politycznej, jak i samej nazwy. Początkowo miasto nazywało się Nowy Dolsk – dla odróżnienia od miejscowości, istniejącej do dzisiaj, a położonej w odległości około 10 km na północ, zwanej Dolskiem. W tym czasie Lubieszów był własnością książąt Dolskich. Nie było też łatwe określenie jego przynależności państwowej w okresie Pierwszej Rzeczypospolitej. Lubieszów bowiem jest położony nad rzeką Stochód, w samym sercu poleskich błot. Stąd też niektórzy umieszczali je w Koronie, czyli na Ukrainie, a inni w Wielkim Księstwie Litewskim. Wciąż chodzi o wiek XVI i XVIII. Dokumenty wszakże jednoznacznie wskazują na litewską przynależność, jakkolwiek obecnie Lubieszów znalazł się na terytorium Ukrainy i wchodzi w skład województwa („obłasti”) wołyńskiego, z siedzibą w Łucku. Lubieszów zaś jest miastem rejonowym z własną gazetą.
 O przynależności do Wielkiego Księstwa Litewskiego mówią następujące fakty:
a) w trakcie tworzenia unickiej diecezji w Brześciu Litewskim został powołany do istnienia dekanat lubieszowski;
b) Lubieszów wchodził w skład powiatu pińskiego, który znajdował się w województwie brzesko-litewskim;
c) pierwszym bardziej znanym właścicielem Lubieszowa, wtedy Nowego Dolska, był Jan Karol Dolski, marszałek Wielkiego Księstwa Litewskiego, wiemy zaś dobrze, że na terenie Księstwa mogli otrzymywać godności państwowe i pełnić określone funkcje tylko jego mieszkańcy .
W świetle tego wszystkiego nie budzi już wątpliwości polityczna podległość Lubieszowa. Zmiana zaś nazwy  nastąpiła w pierwszej połowie XVIII wieku, kiedy to miasto przeszło od Dolskich do Czarneckich.
W zakresie jurysdykcji Kościoła katolickiego obrządku łacińskiego Lubieszów przynależał najpierw do diecezji łuckiej, a od 1925 roku do diecezji pińskiej, aby już po drugiej wojnie światowej powrócić znowu do diecezji łuckiej.
W 1648 roku w Lubieszowie (w owym czasie zwanym Nowym Dolskiem) wspomniany już Jan Karol Dolski, marszałek Wielkiego Księstwa Litewskiego, wraz ze swoją żoną Anną z Chodorowskich fundują kościół, klasztor i kolegium księży pijarów . Do historii Polski przejdzie przede wszystkim kolegium, w którym nauki pobierał Tadeusz Kościuszko (1751-1757). Pijarzy zostaną poddani kasacie przez rząd carski w 1834 roku. W tym samym czasie kończy swoją blisko 150-letnią działalność kolegium.
 Lubieszów był i jest niewielkim miasteczkiem. Obecnie liczy nieco ponad pięć tysięcy mieszkańców. Od czasu zakończenia drugiej wojny światowej był pozbawiony jakiegokolwiek miejsca kultu chrześcijańskiego, kościół bowiem pijarski został wysadzony w powietrze, kościół kapucyński zamieniono na świetlicę dla milicji, kościół zaś pounicki, najpierw zamieniony na cerkiew, z upływem czasu uległ ruinie.

Bp Antoni Pacifyk Dydycz


00:11, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 12 grudnia 2005
Polesie, które odeszło

http://www.kongresruchow.pl/ekologia/modules/artykuly/article.php?articleid=449

Polesie, które odeszło

Polesie to wielka kraina. Zda się, że tak wielka, iż każdy znajdzie w niej swoją cząstkę. Każdy kto tam był, ale i kto nie był. Dla Katarzyny Witwickiej taką własną cząstką Polesia była Pińszczyzna. Dla niej i dla Pińska, w prezencie na 900-lecie jego urodzin, napisała książkę-album „Polesie Kadry pamięci”. Witwicka nie pochodziła z Polesia i nie była „z Poleszuków”. Ta ceniona tłumaczka literatury francuskiej i rosyjskiej była córką zamożnej Rosjanki i oficera 12 Pułku Ułanów Podolskich, urodziła się w Kijowie. Jednakże z Pińskiem związana była rodzinnie i jak można się domyśleć emocjonalnie. Po wojnie gromadziła wszelkie pamiątki związane z tymi terenami, między innymi pokaźny zbiór zdjęć i pocztówek, których ponad 170 zdobi ten album. Jak pisze we wstępie sama Autorka:
Wydaniu niniejszego albumu przyświeca nadzieja, że może widokówki te przypomną coś komuś stamtąd, na chwilę staną się powodem ciepłego wzruszenia; może ich dzieci i dzieci ich dzieci zaciekawi gdzie i jak żyli ich ojcowie i ojcowie ojców; może wreszcie ktoś całkiem nie stamtąd – jeśli tu zajrzy, zechce obejrzeć i przeczytać – dowie się, „że nie zawsze tak było, że było inaczej”.
Witwicka ukochała Polesie. Niebanalnym tego dowodem jest fakt, iż album ten wydała „własnym sumptem”. Niestety nie doczekała się ukończenia jego druku, zmarła w trakcie prac, dożywszy pięknego wieku 84 lat. Nie jest to książka przyrodnicza. Choć nie brak tutaj prostych ale pięknych opisów przyrody:
Na mokradłach rosły lasy, a w ich ostępach łosie i bobry nie były rzadkością. Rosły tutaj właściwie wszystkie rodzaje drzew – tylko zależnie od jakości tej podlanej obficie wodą gleby – całe ich obszary były ujednolicone: jak dęby, to same dąbrowy, jak sosny - to tylko one itp. Wszędobylska tu woda, nawet w miejscach na pozór suchych występująca jednak podskórnie, sprawiała, że drzewa próchniały nieraz od środka w młodym jeszcze wieku. Mimo to puszcze poleskie miały na ogół drzewostan okazały.
W pełnym tego słowa znaczeniu można tą książkę potraktować jako bioregionalną. Bo na Polesiu, jak chyba w żadnej innej krainie przyroda wywarła tak silne piętno na człowieku. I to od łapci z łyka, z pasów kory wierzbowej do flotylli pińskiej, która mogła powstać tylko na takich wielkich rzekach i ich rozlewiskach, jakie są na Polesiu. To tutaj ludzie jak w starożytnym Egipcie byli uzależnieni od wylewów wielkiej rzeki – Prypeci i jej mniejszych dopływów: Piny, Stochodu, Horynia. One powodowały, iż wiosną wsie zamieniały się w „poleskie Wenecje”, a trawę trzeba było kosić pod wodą. Do sąsiadów można było dostać się tylko łódką (bo mieszkali na kolejnej „hale” czyli goliźnie), ale łódką nie byle jaką, bo mogącą przewieźć kilku ludzi, wóz z koniem i kopicę siana. I dodać należy, że dłubaną z pnia drzewa. Ale też wylewy te były istnym rogiem obfitości. Podczas nich wypływali rybacy z sieciami, sakami i całym sprzętem do łowienia i w uroczyskach, konarach, zakolach i płyciznach łowili całe mnóstwo ryb. Ożywcze rozlewiska obficie podlewały łąki sprawiając że wyrastały na nich łany knieci. Wszystko to pięknie obrazują przedwojenne pocztówki, niektóre z nich malowane „z natury” przez Leona Wyczółkowskiego. Na nich można też zobaczyć ludzi tam mieszkających – Poleszuków, przy pracy, na targu, od święta. A także to co człowiek stworzył – dawne ulice Pińska, jego budowle, jak i inne miejscowości na Polesiu – Brześć, Kobryń, Prużany, Lubieszów, Kamień Koszyrski.
Część tekstowa książki to podróż w czasie po poleskich błotach od pradziejów, kiedy rzekomo miał tu przebywać rzymski poeta Owidiusz po czasy przedwojenne gdy Polesie i jego lud tak naprawdę niewiele się zmieniły. Twórcze pomieszanie stylów i dziedzin powoduje, iż Czytelnik naprawdę może odczuć klimat tej krainy. Może przechadzać się po ulicach Pińska czy Kobrynia, słyszeć gwaru targu nad Piną, może również wraz z Poleszukami wypłynąć na połów lub na podwodne sianokosy. W uszach dźwięczy klangor żurawi a zimą charakterystyczne słowa „szczodryku”, czyli poleskich jasiołek.
Cennym uzupełnieniem książki jest spis przedwojennych ulic Pińska i mapa (niestety niezbyt wyraźna) przedwojennego województwa poleskiego.     
Oglądając pocztówki z Polesia nie mogłem oprzeć się porównaniu ich do zdjęć ostatniego fotografa „dzikiego Zachodu” Edwarda Curtisa. Na przełomie XIX i XX wieku odwiedził on chyba większość plemion indiańskich w Ameryce Północnej i uwiecznił to na fotografiach. Przedstawiał na nich wszystko i przyrodę i życie codzienne, polowania wyprawianie skór, gotowanie strawy, różne obrzędy. Ale też wiele postaci, tych zwykłych, nieznanych z imienia i wielkich wodzów jak: Dwa Księżyce czy Geronimo. Utrwalił świat, którego już nie ma, który odszedł w wyniku głupoty i zachłanności białego człowieka, usprawiedliwianej „nieuchronną koniecznością dziejową”. Polesie z pocztówek albumu Katarzyny Witwickiej to też świat, którego prawie już nie ma. Melioracje na Polesiu rozpoczęto już w XVIII wieku, tyle że nie było one jeszcze groźne, bo środki techniczne na to nie pozwalały. Jednakże podczas panowania na Polesiu antyludzkiego i antyprzyrodniczego systemu znacznie przybrały na sile. Dziś już nie ma Błot Pińskich, na których profesor Szafer chciał przed wojną założyć park narodowy, w Poleskim Zapowiedniku na Białorusi wycinane są wiekowe dąbrowy, wiele łąk zostało zmeliorowanych i przesuszonych. Gospodarka kołchoźniana odcisnęła piętno na Polesiu. Ludzie już także jakby nie ci sami. Po wojnie stali się obywatelami ZSRR a z jego upadkiem granica rozdzieliła Polesie na linii Prypeci na białoruskie i ukraińskie, dzieląc sztucznie coś co naturalnie było i jest ze sobą związane. Poleszucy są teraz Białorusinami albo Ukraińcami, podczas gdy tak naprawdę nie rozumieją tego, podobnie jak nie rozumieli tego, że przed wojną byli Polakami. Oni to po prostu mieszkańcy błot - tutejsi.
Moi przyjaciele z Białorusi zapewniają mnie, że jednak to dawne Polesie jeszcze nie całkiem odeszło, że są jeszcze na Białorusi jak i na Ukrainie zagubione wśród błot futory, do których wiosną tylko bajdarą się dopływa. Może tam kiedyś pojedziemy.....

     
Krzysztof Wojciechowski


Katarzyna Witwicka, Polesie Kadry pamięci, Lubelskie Centrum Marketingu, Lublin 2003

22:50, kovaliv
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2